Koronawirus a bankructwo przedsiębiorcy

Koronawirus a bankructwo przedsiębiorcy

Epidemia, jak każde inne zjawisko zakłócające relacje biznesowe, niesie z sobą poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorcy. Zagrożeniem jest utrata płynności finansowej, utrata majątku, powstanie stanu niewypłacalności, w języku potocznym określanego mianem bankructwa.

Niewypłacalność jest stanem faktycznym, następstwem zdarzeń, na które przedsiębiorca najczęściej nie ma wpływu, tak jak dzieje się to w warunkach stanu epidemii.

Osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą staje się dłużnikiem niewypłacalnym w sytuacji, gdy nie płaci wymagalnych długów pieniężnych. Jeżeli dłużnikiem jest kapitałowa spółka handlowa, stan niewypłacalności zaistnieje również w sytuacji, gdy pasywa dłużnika przekraczają wartość jego aktywów. Definicję niewypłacalności wyjaśnia szczegółowo art. 11 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe (tekst jednolity Dz. U. 2019, poz. 498 ze zmianami, dalej PU) .

Każdy przedsiębiorca, niezależnie od branży czy formy prawnej, w jakiej prowadzi działalność gospodarczą, zobowiązany jest do złożenia wniosku o ogłoszenie swojej upadłości, w terminie jednego miesiąca od zaistnienia stanu niewypłacalności. Wyjątki od tej reguły zawiera art. 6 PU.

Aby uniknąć ogłoszenia upadłości, dłużnik może zainicjować wszczęcie jednego z czterech postępowań restrukturyzacyjnych: postępowania o zatwierdzenie układu; przyspieszonego postępowania układowego; postępowania układowego; postępowania sanacyjnego. Postępowanie zostaje wszczęte, jeżeli dłużnik posiada możliwości kontynuowania działalności w takim stopniu, aby zawierając układ z wierzycielami co do restrukturyzacji długów miał zdolność wypracowania środków niezbędnych do spłaty zrestrukturyzowanych długów oraz do kontynuowania działalności.

Szczegółowe regulacje prawne postępowań restrukturyzacyjnych zawierają przepisy ustawy z dnia 15 maja 2015 r. Prawo restrukturyzacyjne (tekst jednolity: Dz. U. 2019, poz. 243 ze zmianami).

A zatem w sytuacji, gdy przedsiębiorca traci zdolność regulowania długów albo uszczupla się znacząco wartość jego majątku, ma obowiązek rozważenia wszczęcia postępowania restrukturyzacyjnego, a jeśli w jego ocenie utracił możliwość restrukturyzacji długów i kontynuowania działalności – wniosku o ogłoszenie upadłości jego przedsiębiorstwa.

Problemem, który dotyka znaczną większość przedsiębiorców, którzy doświadczają sytuacji kryzysowej, jest subiektywna ocena własnych możliwości przezwyciężenia tej sytuacji. Sami tworzą strategie restrukturyzacji, poszukują na własną rękę inwestorów, niejednokrotnie oczekując charytatywnego zaangażowania przysłowiowego wujka z Ameryki. Czas płynie, podjęte działania uzdrawiające przedsiębiorstwo nie przynoszą rezultatu, a upływ czasu jest bezwzględny dla dłużnika: zawsze powoduje lawinowy przyrost długów oraz postępujące uszczuplanie majątku. Część wierzycieli występuje do sądu, uzyskuje tytuł wykonawczy i kieruje egzekucję do majątku dłużnika, „wyszarpując” z niego najbardziej wartościowe składniki, które sprzedawane są za cenę korzystną jedynie dla egzekwującego wierzyciela.

Finał tak źle ukierunkowanej aktywności dłużnika, a czasem już zupełnej bezczynności, to utrata majątku, utrata pracowników i klienteli oraz nakręcona spirala długów, która przekracza możliwości ich spłacenia.

Takie scenariusze obserwuję od 1991 r., odkąd nadzorowałem w toruńskim Sądzie upadłościowym pierwsze upadłości. Przez trzydzieści lat sytuacja zmieniła się w stopniu dalece niezadowalającym. Świadomość prawna przedsiębiorców jest w dalszym ciągu tak niska, że bardzo duża liczba kończy swoją aktywność biznesową w podobny sposób. Dalszy ciąg konsekwencji to wyroki karne kończące się niejednokrotnie bezwzględnym pozbawieniem wolności, rozpad rodziny, głęboka depresja, wykluczenie społeczne lub samobójstwo.

Sytuacja, w jakiej w końcu marca 2020 r. znalazła się polska gospodarka, może tak znacznie zdynamizować przedstawione procesy, że przedsiębiorcy masowo będą bankrutować. Jeżeli nie będą stosowali się do wymogów wskazanych ustaw, ich niefrasobliwość albo źle ukierunkowana aktywność będzie urzeczywistniała „czarne scenariusze”.

Do mojej Kancelarii zgłaszają się w dużej liczbie tacy przedsiębiorcy, których biznesy już płoną, a Klienci oczekują, żeby prawnik szklanką wody ugasił ten pożar. Przebudzenie wielu niewypłacalnych przedsiębiorców następuje zbyt późno, niemożliwe staje się zastosowanie elastycznych i z założenia efektywnych procedur wyprowadzenia przedsiębiorstwa z kryzysowej sytuacji.

Jeżeli pomoc prawna jest udzielana we właściwym czasie, możliwe jest uratowanie przedsiębiorstwa i po przeprowadzeniu zaakceptowanego przez wierzycieli programu restrukturyzacji powrócenie w obrocie gospodarczym w roli zdolnego do konkurowania partnera.

A co oznacza „we właściwym czasie” ? To czas, w którym przedsiębiorca po wnikliwej analizie swojej sytuacji finansowej i majątkowej, odniesionej do przewidywanych przychodów na podstawie zawartych dotychczas kontraktów, podejmuje decyzję o wszczęciu postępowania restrukturyzacyjnego. A jeśli nie ma warunków do zawarcia i wykonania układu wierzycieli w przedmiocie restrukturyzacji długów – do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.

Pomoc prawna będzie efektywna tylko wówczas, gdy udziela jej prawnik specjalizujący się w tej dziedzinie prawa. W innym wypadku, negatywne konsekwencje zdobywania doświadczenia przez niedoświadczonego prawnika na takiej sprawie mogą być tragiczne dla przedsiębiorcy!

Jakie emocje wzbudza w Tobie, Czytający ten tekst, Przedsiębiorco? Mogę się domyślać. Paleta emocji jest bardzo szeroka: od obojętności poprzez wstręt aż po gniew.

Bądź jednak cierpliwy. Złe wiadomości dopiero przed nami.

Przedsiębiorca, który bezpodstawnie zaniechał działań nakazanych prawem (w szczególności złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości), ponosi szereg bardzo dotkliwych konsekwencji.

Przede wszystkim każdy z jego wierzycieli osobistych może wszcząć postępowanie o ogłoszenie jego upadłości (art. 20 PU). Jest to jeden z instrumentów prawnych efektywnej windykacji, który powoduje nieodwracalne skutki dla dłużnika. Uwzględnienie wniosku przez sąd upadłościowy powoduje, że wyznaczony przez ten sąd syndyk, pod nadzorem sędziego komisarza, spienięży cały majątek dłużnika, a uzyskane sumy podzieli pomiędzy wierzycieli zgodnie z zasadami tego prawa.

Inną konsekwencją jest możliwość wystąpienia przez wierzyciela do sądu upadłościowego z wnioskiem o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej (art. 373 i nast. PU). W razie uwzględnienia wniosku dłużnik może zostać pozbawiony aktywności gospodarczej na okres od roku do dziesięciu lat. Aktywność gospodarcza to możliwość prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek lub w ramach spółki cywilnej oraz pełnienia funkcji zarządcy sukcesyjnego, członka rady nadzorczej, członka komisji rewizyjnej, reprezentanta lub pełnomocnika osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą w zakresie tej działalności, spółki handlowej, przedsiębiorstwa państwowego, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszenia.

Kim zatem może być osoba, wobec której taki zakaz orzeczono? Jedynie pracownikiem przedsiębiorcy, który będzie sprawował nad nim nadzór i ponosił odpowiedzialność za jego działania i zaniechania.

Osoba, wobec której orzeczono prawomocnie zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w przedstawionym rozumieniu, wpisywana jest przez sąd rejestrowy z urzędu do rejestru dłużników niewypłacalnych Krajowego Rejestru Sądowego. Kwestie te regulują przepisy art. 55-60 ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym, tekst jednolity Dz. U. 2019, poz. 1500 ze zmianami). W tym rejestrze taka osoba figuruje przez okres do dziesięciu lat.

Wskazany rejestr urzędowy jest powszechnie lekceważony przez przedsiębiorców mimo jego społecznej doniosłości. Jest to swoisty rejestr „koniokradów”, czyli osób szczególnie niebezpiecznych dla obrotu gospodarczego. Są to osoby tak niebezpieczne, jak obecnie nosiciele wirusa. Z taką osobą nie należy zawierać kontraktów! Ale kto z Państwa interesował się tym rejestrem?

Jeżeli zaniechanie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości jest zawinione (z doświadczenia wiem, że w znaczącej większości przypadków jest), pojawia się kolejna „mina”, na jaką nadepnie nierozważny dłużnik. To swoista podstawa odpowiedzialności odszkodowawczej, którą ponoszą osoby wymienione w art. 21 PU.

O jakiej odpowiedzialności może być mowa w sytuacji, gdy przedsiębiorstwo upada?

Wyjaśnię to na przykładzie. Ogłoszono upadłość spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. W oparciu o opinię biegłego sąd upadłościowy ustalił, że wniosek o ogłoszenie jej upadłości został złożony po upływie roku od momentu, w którym zaistniał stan niewypłacalności. Członkowie zarządu spółki, którzy po ogłoszeniu upadłości tracą prawo zarządzania jej majątku, „wrzucają na luz” czując się zwolnieni od odpowiedzialności za niespłacone długi. Ale to błędne przekonanie.

Każdy z wierzycieli takiej spółki, który nie uzyska zaspokojenia z jej majątku (a to ustala się zwykle już w początkowym okresie postępowania) może wystąpić z powództwem wobec członków zarządu dłużnej spółki o naprawienie szkody, jaką poniósł w następstwie spóźnionego wniosku o upadłość. Wyliczyć wartość szkody potrafi biegły (najbardziej kompetentny będzie biegły rewident). Szkodą w tym wypadku jest wartość określana jako różnica pomiędzy rzeczywiście zaspokojonymi roszczeniami a prognozowanym zaspokojeniem, na jakie mógłby liczyć wierzyciel, gdyby wniosek o upadłość spółki został złożony w ustawowym terminie.

Jeżeli zatem w dacie wniosku złożonego terminowo wartość majątku dłużnika wynosiła 2 mln zł, a suma długów nie przekraczała 2 mln zł, to przy uwzględnieniu kosztów postępowania upadłościowego wysoce prawdopodobne jest, że wierzyciel mógłby uzyskać zaspokojenie na poziomie nie mniejszym niż 50 % kapitału (bez odsetek i bez kosztów windykacji, jakie poniósł). Po upływie roku zazwyczaj wartość rynkowa majątku dłużnika wynosi już tylko 300 – 500 tysięcy zł, a suma niezaspokojonych długów może przekracza

3 mln zł. Prawdopodobieństwo zaspokojenia wierzycieli nieuprzywilejowanych na poziomie 2-5 % wartości kapitału jest już mało prawdopodobne. A zatem wartość szkody poniesionej przez wierzyciela jest różnica pomiędzy prognozowanym zaspokojeniem na poziomie 50 % wartości kapitału a rzeczywistym zaspokojeniem na poziomie 5 % wartości kapitału.

Dalsze konsekwencje zaniechania złożenia wniosku o upadłość w ustawowym terminie.

Jeżeli bankrutem jest kapitałowa spółka handlowa, a jej zarządca lub likwidator nie złoży w terminie wniosku o ogłoszenie jej upadłości, popełnia przestępstwo (art. 586 ustawy z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych, tekst jednolity 2019, poz. 505 ze zmianami).

Jest to jeden z zarzutów karnych, jakie mogą zostać postawione dłużnikowi lekceważącemu obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie jego upadłości. Inne znajdują oparcie na przepisach art. 296-303 Kodeksu karnego. Niejednokrotnie zachowanie dłużnika daje też podstawę do wszczęcia w stosunku do niego postępowania karnego w związku z popełnieniem przestępstwa oszustwa czy przywłaszczenia (art. 284 i 286 Kodeksu karnego).

***

Przedsiębiorcy często tłumaczą zaniechanie złożenia w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości swojego przedsiębiorstwa, czy wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego brakiem czasu na bieżące monitorowanie sytuacji finansowej. Taki monitoring jest obowiązkiem każdego przedsiębiorcy.

W czasie, gdy przedsiębiorstwa zwalniają, kiedy sytuacja wywołana epidemią spowalnia aktywność biznesową, warto poświęcić trochę uwagi kondycji finansowej własnego przedsiębiorstwa.

Sytuacja, w jakiej w marcu 2020 r. znalazła się gospodarka, spowoduje załamanie się wielu przedsięwzięć biznesowych. Jednakże to od przedsiębiorcy (zarządcy czy likwidatora) zależeć będzie, w jaki sposób przedsiębiorstwo zareaguje na kryzys gospodarczy wywołany epidemią.

Jeżeli zaistnieje stan niewypłacalności albo ujawnią się symptomy powstania takiego stanu w niedalekiej przyszłości, od szybkości reakcji i trafności podjętych decyzji zależeć będzie, czy stan ten pozwoli przedsiębiorcy przetrwać na rynku, czy spowoduje jego totalne unicestwienie.


Mariusz Stanisław Mateusz Trela